Rysowanie - sztuka czy zabawa ?

Niedawno znajoma zadała mi pytanie - jak to jest z rysunkami kreślonymi z tyłu zeszytu bądź na marginesach? To już sztuka czy jeszcze nie?
Pytanie dobre, przyznam, że troszkę mnie zaskoczyło. Kiedyś na pewno też zadawałam sobie podobne, a temat nie jest wcale taki prosty... 


 Pytanie zakłada, że można w jasny sposób rozgraniczyć to co "jest" sztuką i co nią nie jest.  Oczywiście świat zdaje się prostszy w myśl logiki dwuwartościowej. Kiedy granice pojęć i znaczeń idą po linii prostej.  W dużym skrócie przytoczę przykłady, jak bardzo różne mogą być sztuki definicje.
Rysunek mojego autorstwa z czasów szkolnych 


- Ludwik Wittgenstein zaliczył sztukę do "pojęć otwartych", w myśl których sztukę można by uznać za "worek" przeróżnych rzeczy, które jednak łączy to "coś"

- Według Tatarkiewicza sztuka to odtwarzanie, konstrukcja lub ekspresja o ile(!) wzbudza w nas zachwyt, wzruszenie lub szokuje 


Fragment z obrazu Zdzisława Beksińskiego




- Donald Judd:  sztuką jest, co się za nią "uważa", stąd bardziej relatywna definicja przypisuje wagę intencji. Jeśli zakładamy, że robimy dzieło sztuki, to będzie dzieło, a jeśli nie, to sztuki nie będzie. 

- W XX wieku zyskuje na znaczeniu słowo  ARTWORLD - czyli świat sztuki, instytucje, kuratorzy, krytycy, czyli wszyscy, którzy wprowadzają sztukę do "obiegu".  Od uznania krytyków, lub innych ludzi / kręgów zależy czy coś może być uznane za sztukę. Przykład Nikifora, który tworzył przez całe życie na uboczu, bez żadnego artystycznego wykształcenia, dopiero później został "odkryty" przez krytyków oraz galerie i niejako "włączony" do świata sztuki

Centre Pompidou w Paryżu , Yves Klein, jeden z jego monochromatycznych obrazów, w opatentowym przez niego  odcieniu błękitu IKB 79


- wreszcie postmodernistyczna sztuka kontekstu, słynny gest Marcela Duchampa, który na wystawie w Paryżu umieścił pisuar, a podpisał fontanna. W tamtym czasie szokujące, zapoczątkowało erę ready-mades, czyli przedmiotów codziennego użytku, które umieszczane w przestrzeni galerii zyskiwały nowe znaczenie.   Kto nigdy nie bywa na wystawach sztuki współczesnej mógłby się zdziwić, jak wiele zwyczajnych przedmiotów, mało artystycznych może składać się na wypowiedź artystyczną. Przedmioty te na pierwszy rzut oka nie mają - nic, ze "sztuką" wspólnego. 

La Fontaine, Marcel Duchamp, 1917


Dużo się rozpisałam, temat jest większy i szerszy, to miał być skrót. Wracając do rysunków "zeszytowych"- temat mi bliski, ja również sporo tak prze-rysowałam. Na pewno mając "naście" lat nie rysowałam z intencją tworzenia "sztuki". Był to raczej sposób na zajęcie dłoni, ekspresję uczuć, myśli lub sposób na odstresowanie ;)  faktem jest, że gryzmoły, nie - gryzmoły, ale czasem powstają całkiem niezłe rysunki. Wedle definicji Tatarkiewicza, jeśli spotkają się z zachwytem lub inną wyraźną reakcją odbiorców - to sztuką są.


Mnie przychodzi jeszcze na myśl Arno Stern - francuski pedagog, twórca koncepcji śladu, który przez większość życia towarzyszył dzieciom w malowaniu. Co ciekawe, sprzeciwia się nazywaniu rysunków dzieci - sztuką.
Będzie to dobra puenta na koniec i zachęta, by bez względu na wiek, czy "rzekomy" talent podążać za twórczym instynktem, gdziekolwiek by miał nas nie zaprowadzić.... 

Cudowne źródło, o którym mowa [talent], w ogóle nie istnieje. Ekspresja wypływa z wewnętrznej potrzeby i nie ma nic wspólnego z żadnymi pomysłami. Potrzeba ta istnieje w każdym człowieku i wszyscy posiadają wrodzoną zdolność, dzięki której mogą się wyrażać. (...) podczas zabawy malarskiej nikt nie jest ani szczególnie zdolny, ani nieuzdolniony. (Arno Stern "Odkrywanie śladu")






Powyżej obrazy Jean Dubuffet'a, który inspirował się twórczością dzieci oraz chorych umysłowo, z gryzmołów czerpał świadomie i uczynił je jednym z "języków" czy narzędzi swojej twórczości, Fotografie z wystawy
Centre Pompidou Malaga, 2018


Wiele z przytoczonych poglądów/ definicji wskazuje, że liczy się z jednej strony świadomość/intencja twórcy oraz to, jak jego działania są postrzegane. To znaczy, że my sami jako obserwujący, interpretujący czy oceniający, możemy wpływać na jej granice, które sztywne nie są.  




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jestem, czyli o narodzeniu dziecka i nowej siebie

Ruch w malarstwie / składniki sztuki

Synestezja czyli o przenikaniu się sztuk / malarskie performance