Jestem, czyli o narodzeniu dziecka i nowej siebie
Dokładnie rok temu 13 maja o 20.00 narodził się mój syn i narodziłam się ja, jako matka. Co prawda już podczas ciąży czułam się nią, ale ten moment „przejścia” poród, który był dla mnie długim i niełatwym doświadczeniem zarysował ważną cezurę w moim życiu. Od tej pory nic już nie było dla mnie takie samo. Życie zmieniło się tak diametralnie, a ja przez pierwsze miesiące macierzyństwa byłam w pewnym szoku i rozżaleniu, że nie udało mi się na ten moment lepiej przygotować. Ja z obrazem „Połączeni” Pierwsze tygodnie były dla mnie niezwykle intensywne, zmęczenie mieszało się z falami emocji, które przepływały przeze mnie. Pamięć trudnego bolesnego porodu, płacz dziecka, towarzyszące mi nieustannie poczucie nieprzygotowania i bezsilności, jednocześnie odczucie jakby zapomnienia o sobie i chęć oddania całej energii dziecku sprawiły, że szybko zrozumiałam że doświadczenie macierzyństwa na tle mojego 33 letniego życia jawi się jako jedne z najważniejszych albo i najtrudniejszych, w ...






Komentarze
Prześlij komentarz